od kiedy ropą goją się rany
od kiedy na polany zielone wyszły barany
motyle trotylem pachną jak nigdy
od kiedy niebiosa na czubku nosa mamy
czy nie czujesz że
jakoś tak
do siebie bliżej nam
od kiedy rosa zaiskrzyła prochem
od kiedy ziemia zalotnie błyszczy błotem
od kiedy wsie obrzeżone miną
od kiedy wiemy że te dni prędko nie przepłyną
czy nie czujesz…
od kiedy wiosna strzeliła nam wojną
od kiedy bombami pulchnieją stragany
od kiedy ślina nasza smakuje ołowiem
od kiedy ropą goja się rany
czy nie czujesz…
nie puszczę cię
nigdzie sama stąd nie pójdziesz
zostaniesz tu
ja będę czekał aż uśniesz
ale to nie wszystko
wyspowiadasz się
jeszcze przed snem chce cię mieć czystą
ale to nie wszystko
wydrylujesz śliną mnie
otoczysz sprężystą łydką
ale to nie wszystko
upadniemy razem tak
jak jeszcze nigdy nisko
ale to nie wszystko
bo zanim zgasną resztki dnia
zanim anioły się przyśnią
zanim nasze ciała wyschną
powtórzymy wszystko
W takie wieczory jak ten, mógłbym pisać listy,
mógłbym pisać wiersze, mógłbym być na mieście,
bo kto by zgadł, że odejdziesz po tym co przeszliśmy,
jakie mieliśmy szczęście,
no, ale nie jest mi tu ciszej czy puściej,
czy nawet smutniej
no może tylko rzadziej patrzę w lustro, gdy zakładam dżinsy
Wcale się nie boję kobiet
sam sobie mogę strzelić w głowę
sam sobie chcę zniszczyć swoje życie
nie chcę twoich rąk, ty siadaj obok
I chyba jestem już inny, jakiś taki silny,
bardziej odważny, mobilny
bo takie mamy czasy i takie mamy dni,
a kiedy depiluję brwi dzwonek do drzwi,
to znowu Ty
znów przebiegają myśli, bo kto by wyśnił,
że wrócisz, że będziesz
a Ty mówisz mi: zapomniałam szminki
Wcale się nie boję kobiet
sam sobie mogę strzelić w głowę
sam sobie chcę zniszczyć swoje życie
nie chcę twoich rąk, ty siadaj obok
wiem, że potrafisz zrobić to jak należy się
nie chcę twoich rąk, nie chcę twoich rąk
ja sam, ja sam,
już wiem