od kiedy ropą goją się rany 

od kiedy na polany zielone wyszły barany
motyle trotylem pachną jak nigdy
od kiedy niebiosa na czubku nosa mamy

czy nie czujesz że
jakoś tak
do siebie bliżej nam

od kiedy rosa zaiskrzyła prochem
od kiedy ziemia zalotnie błyszczy błotem
od kiedy wsie obrzeżone miną
od kiedy wiemy że te dni prędko nie przepłyną

czy nie czujesz…

od kiedy wiosna strzeliła nam wojną
od kiedy bombami pulchnieją stragany
od kiedy ślina nasza smakuje ołowiem
od kiedy ropą goja się rany

czy nie czujesz…


Znowu wracasz do domu styrana 

Znowu cię widzę na kolanach
Znów nie pytam gdzieś była
Skąd żeś wróciła

Tępo patrzysz po ścianach
Tępo patrzysz po ścianach
A ja znikąd sie więcej nie dowiem
Niż z oczu twych
I powiek
Zaciśniętych do krwi warg
Możesz milczeć sobie

Znowu budzisz się rano styrana
Znowu cię widzę na kolanach
Znów nie pytam co sie śniło
Co tam słychać

Tępo patrzysz po ścianach
Tępo patrzysz po ścianach
A ja znikąd się więcej nie dowiem
Niż z oczu twych
I powiek
Z zaciśniętych do krwi warg
Możesz milczeć sobie
Możesz milczeć sobie

Znikąd sie więcej nie dowiem
Niż z oczu twych
I powiek
Zaciśniętych do krwi warg
Możesz milczeć sobie

Nic mi więcej nie powie
Niż wzruszone ramię
I dłonie
Przestępujące ciało z nogi na nogę
Możesz milczeć sobie
Możesz milczeć sobie
I tak wiemy oboje