O jak ja kocham to miejsce,
tu jest tyle policji,
czuje się bezpiecznie.
Kochanie czemu szepczesz?
Możemy być spokojni,
opuśćmy ręce, opuśćmy ręce.
Czego chcieć więcej?
Prócz tego co mam,
prócz tego za czym stoję w kolejce od lat.
No czego chcieć więcej?
Bo gdzie tak jak tu z wolna sączą nam się poranki,
leniwie ciekną po szybach zachody słońca.
No czego chcieć więcej?
Ale najważniejsze, to że kiedy zamknę oczy,
kiedy zamknę oczy nic nie zaskoczy mnie.
O jak ja kocham to miejsce...
Czego chcesz więcej?
Prócz tego co masz,
prócz tego co mogę dać ci w podzięce,
za kilka tych lat.
No czego chcesz więcej?
Bo gdzie tak jak tu kapryśnie kosmacą się myśli,
przez pozamykane drzwi,
i garną się tłuste dni.
No czego chcesz więcej?
No ale najważniejsze, to że kiedy zamkniesz oczy,
kiedy zamkniesz oczy nic nie zaskoczy Cię.
O jak ja kocham to miejsce...
O jak ja kocham to miejsce,
tu jest tyle policji,
czuje się bezpiecznie.
Kochanie przestań wreszcie!
Możemy być spokojni,
[ wrócimy tu jeszcze ] x3
[ O jak ja kocham to miejsce
wrócimy tu jeszcze. ] x 3
O jak ja kocham to miejsce...
Reszka, znów wypadła reszka
A ja tak liczyłem na orzełka
Czy to nieprzygoda jednak wielka, losu szulerka?
Czy tak już będzie do zachodu słońca?
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Bo ja chciałbym by te wszystkie panie z reklam
Kiedyś przyszły do mnie gdy będę sam
Mówisz mi że kiedy pada deszcz
Liście na drzewach rosną
Toż to bzdur stek!
Ja nie słyszałem gorszych odkąd zostałem sosną
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Bo ja chciałbym by te wszystkie panie z reklam
Kiedyś przyszły do mnie gdy będę sam
Sąsiedzi pozasłaniają okna i odsuną się od ścian
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Bo ja chciałbym by te wszystkie panie z reklam
Kiedyś przyszły do mnie gdy będę sam
Sąsiedzi pozasłaniają okna no i odsuną się od ścian
Bo ja chciałbym móc nie musieć wierzyć
Że kiedyś to dostanę co mi się należy...
W takie wieczory jak ten, mógłbym pisać listy,
mógłbym pisać wiersze, mógłbym być na mieście,
bo kto by zgadł, że odejdziesz po tym co przeszliśmy,
jakie mieliśmy szczęście,
no, ale nie jest mi tu ciszej czy puściej,
czy nawet smutniej
no może tylko rzadziej patrzę w lustro, gdy zakładam dżinsy
Wcale się nie boję kobiet
sam sobie mogę strzelić w głowę
sam sobie chcę zniszczyć swoje życie
nie chcę twoich rąk, ty siadaj obok
I chyba jestem już inny, jakiś taki silny,
bardziej odważny, mobilny
bo takie mamy czasy i takie mamy dni,
a kiedy depiluję brwi dzwonek do drzwi,
to znowu Ty
znów przebiegają myśli, bo kto by wyśnił,
że wrócisz, że będziesz
a Ty mówisz mi: zapomniałam szminki
Wcale się nie boję kobiet
sam sobie mogę strzelić w głowę
sam sobie chcę zniszczyć swoje życie
nie chcę twoich rąk, ty siadaj obok
wiem, że potrafisz zrobić to jak należy się
nie chcę twoich rąk, nie chcę twoich rąk
ja sam, ja sam,
już wiem