i nie chodzi mi o wojnę
nie to że bucha ogień a ty spisz spokojnie
nie to że nie rusza cię deszcz gumowych kul
ni spacer drogą pośród minowych pól
ale kiedy mówisz do mnie słońce
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
i nie chodzi mi o spokój
nie to że trzeszczą ci brwi kiedy wszystko wokół śpi
nie to że twe myśli daleko od mych rąk
jak iskra nieboża pośród zakurzonych ksiąg
kiedy mówisz do mnie słońce...
od kiedy ropą goją się rany
od kiedy na polany zielone wyszły barany
motyle trotylem pachną jak nigdy
od kiedy niebiosa na czubku nosa mamy
czy nie czujesz że
jakoś tak
do siebie bliżej nam
od kiedy rosa zaiskrzyła prochem
od kiedy ziemia zalotnie błyszczy błotem
od kiedy wsie obrzeżone miną
od kiedy wiemy że te dni prędko nie przepłyną
czy nie czujesz…
od kiedy wiosna strzeliła nam wojną
od kiedy bombami pulchnieją stragany
od kiedy ślina nasza smakuje ołowiem
od kiedy ropą goja się rany
czy nie czujesz…
Reszka, znów wypadła reszka
A ja tak liczyłem na orzełka
Czy to nieprzygoda jednak wielka, losu szulerka?
Czy tak już będzie do zachodu słońca?
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Bo ja chciałbym by te wszystkie panie z reklam
Kiedyś przyszły do mnie gdy będę sam
Mówisz mi że kiedy pada deszcz
Liście na drzewach rosną
Toż to bzdur stek!
Ja nie słyszałem gorszych odkąd zostałem sosną
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Bo ja chciałbym by te wszystkie panie z reklam
Kiedyś przyszły do mnie gdy będę sam
Sąsiedzi pozasłaniają okna i odsuną się od ścian
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Tylko nie mów mi że chcieć to móc
Bo ja chciałbym by te wszystkie panie z reklam
Kiedyś przyszły do mnie gdy będę sam
Sąsiedzi pozasłaniają okna no i odsuną się od ścian
Bo ja chciałbym móc nie musieć wierzyć
Że kiedyś to dostanę co mi się należy...