i nie chodzi mi o wojnę 

nie to że bucha ogień a ty spisz spokojnie
nie to że nie rusza cię deszcz gumowych kul
ni spacer drogą pośród minowych pól

ale kiedy mówisz do mnie słońce
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...

i nie chodzi mi o spokój
nie to że trzeszczą ci brwi kiedy wszystko wokół śpi
nie to że twe myśli daleko od mych rąk
jak iskra nieboża pośród zakurzonych ksiąg

kiedy mówisz do mnie słońce...


znasz to z opowieści mych 

te stare bramy w które nie włazi nikt
miejsca na których świat zdaje się oszczędzać
te same zbrodni motywy trochę różne narzędzia

tu strach bokiem przemyka
miedzy chwilą a chwilą
ciszy usta zatyka

znasz to z gazet i z tv
te same twarze których nie trawi nic
postacie których nie sposób nie spamiętać
aż swędzi ręka to samo od lat tu pałęta się

wstyd tu twarz swą zakrywa
czerwoną jak wino
między kolana łeb wpycha

znasz to z mądrych starych ksiąg
pieprzona duma w sumie nie wiadomo skąd
kochanie raz jeszcze przemyśl to
zostajemy przeczekamy czy uciekamy stąd

tu strach bokiem przemyka
miedzy chwilą a chwilą
ciszy usta zatyka
tu wstyd twarz swą zakrywa
czerwoną jak wino
między kolana łeb wpycha
to miejsce na mapie
tu gdzie kończy się papier
gdzie farba się zmywa

Polska się nazywa