Znowu wracasz do domu styrana
Znowu cię widzę na kolanach
Znów nie pytam gdzieś była
Skąd żeś wróciła
Tępo patrzysz po ścianach
Tępo patrzysz po ścianach
A ja znikąd sie więcej nie dowiem
Niż z oczu twych
I powiek
Zaciśniętych do krwi warg
Możesz milczeć sobie
Znowu budzisz się rano styrana
Znowu cię widzę na kolanach
Znów nie pytam co sie śniło
Co tam słychać
Tępo patrzysz po ścianach
Tępo patrzysz po ścianach
A ja znikąd się więcej nie dowiem
Niż z oczu twych
I powiek
Z zaciśniętych do krwi warg
Możesz milczeć sobie
Możesz milczeć sobie
Znikąd sie więcej nie dowiem
Niż z oczu twych
I powiek
Zaciśniętych do krwi warg
Możesz milczeć sobie
Nic mi więcej nie powie
Niż wzruszone ramię
I dłonie
Przestępujące ciało z nogi na nogę
Możesz milczeć sobie
Możesz milczeć sobie
I tak wiemy oboje
Ostatni raz widziałem Cię..
zaraz przypomnę sobie,gdzie...
to było chyba na mieście..?
chwaliłaś się biletem do szwecji...
to,że stałem z boku
już nie liczyło się...
Ref.
A miało być tak pięknie,
miało nie wiać w oczy nam...
i ociekać szczęściem,
miało być STO LAT,STO LAT!!!!
Ostatni raz pisałem,że
pamiętam,była jeszcze zima...
że tylko to,no wiesz,liczy się...
że zaufanie,to taka czarna świnia,
gdzie dzień jest,
a nocy nie ma...
Ref.
A miało być tak pięknie,
miało nie wiać w oczy nam...
i ociekać szczęściem,
miało być STO LAT,STO LAT!!!!
Miało być tak pięknie,
miał się nagle kurczyć świat,
ale przede wszystkim
MIAŁO BYĆ STO LAT,STO LAT...