Przechodzisz jak co dzień na drugą stronę miasta
Nie oddychasz by nie zbudzić czarta
On raczej nie śpi tu w noc
Ma parę rąk do pomocy
Ale krok za krokiem
Niesie cię pozytywna myśl że nie jest źle
że wszystko ma jakiś sens
Wszystko to gra
Gra luster i światła
Nie mrugasz by nie rozdrażnić tym lwa
On raczej nie śpi tu w noc
Ma parę noży do pomocy
Ale krok za krokiem
Niesie cię pozytywna myśl że nie jest źle
że wszystko ma jakiś sens
Chowasz się na tym samym zakręcie
Nie ma co, nie jesteś dzieckiem szczęścia
Nie plujesz nigdy pod wiatr,
nigdy nie patrzysz psu w oczy
O nic nie pytasz
Niesie cię pozytywna myśl że nie jest źle
że wszystko ma jakiś sens
Spoza chmur i rzek
Wyłania się nareszcie, szara śmierć
Ostatni blok w naszym mieście
I chociaż nie śpi tu nikt
ktoś znowu z okna wyskoczył
Krok za krokiem...
Jak minął dzień nie pytam
I tak widzimy się rzadko
To już chyba rok
Odkąd na ciebie nie patrzę
Raczej nie podajemy sobie rąk
Raczej nie pokazujemy palcem
Raczej mało obchodzimy się
nawzajem
My dzieci dekadentów
Córki synowie rozpusty
Alkohol mamy od zawsze we krwi
Rozum genetycznie struty
Raczej nie życzymy nikomu źle
Raczej nikomu dobrze
Raczej siedzimy na dachach
Bawimy się powietrzem
Nostress - myślę tylko o sobie...
Podróże z i pod prąd
Niekończące się nigdy
Taka nasza wolna śmierć
Ziarno nienawiści
Raczej nigdy nie będzie lepiej
Raczej nigdy nie było źle
Raczej już zostanie
Tak jak jest
Wokół szemrzą polityczne wszy
Wokół rozprzestrzenia się gaz
Pani z ekranu straszy palcem
Jak to mało obchodzi nas
Raczej nigdy nie będziemy tym
Kim raczej chcielibyśmy być
Raczej siedzimy na dachach
Bawimy się w powietrze
Nostress - myślę tylko o sobie
Nie interesuj się, nie pytaj się o nic,
Nie zgubimy się!
Nie zbłądzimy, przecież nie ma tu nic
Co by mogło rządzić nami, co by mogło zakazać nam żyć.
I jedno co, musi do nas dojść,
Co musimy pojąć to to...
Że to nie my,
a to nie my,
to nie my, a oni muszą stąd wyjść.
Oto... czego brak nam obojgu to świat,
w którym nieważne są słowa
Nie interesuj się, nie pytaj się o nic,
Nie zgubimy się!
Nie zbłądzimy, przecież nie ma tu nic
Co by mogło rządzić nami, co by mogło nakazać nam zgnić.
I jedno co, musi do nas dojść,
Co musimy pojąć to to...
Że to nie my,
a to nie my,
to nie my, a oni muszą stąd wyjść
Oto... czego brak nam obojgu to świat,
w którym nieważne są słowa.
Bo to czego brak nam obojgu to świat, który biegnie od nowa
i to najpiękniejsze w tym że my nie mamy czego żałować.