Czas
Nie leczy ran
Świat
Do wesela się zagoić miał
Niby jest bezpieczniej a jednak czegoś brak
W tym toksycznym bałaganie ani my ani wy
Nie mamy szans
Nic tu po nas nie takiego
Nic tu po nas nic wielkiego
Świat
Nie nabrał barw
Czas
Coraz rzadziej patrzy w oczy nam
Niby jest wygodniej a jednak czegoś brak
W tym atomowym bałaganie ani my ani wy
Nie mamy szans
Nic tu po nas....
Znowu wracasz do domu styrana
Znowu cię widzę na kolanach
Znów nie pytam gdzieś była
Skąd żeś wróciła
Tępo patrzysz po ścianach
Tępo patrzysz po ścianach
A ja znikąd sie więcej nie dowiem
Niż z oczu twych
I powiek
Zaciśniętych do krwi warg
Możesz milczeć sobie
Znowu budzisz się rano styrana
Znowu cię widzę na kolanach
Znów nie pytam co sie śniło
Co tam słychać
Tępo patrzysz po ścianach
Tępo patrzysz po ścianach
A ja znikąd się więcej nie dowiem
Niż z oczu twych
I powiek
Z zaciśniętych do krwi warg
Możesz milczeć sobie
Możesz milczeć sobie
Znikąd sie więcej nie dowiem
Niż z oczu twych
I powiek
Zaciśniętych do krwi warg
Możesz milczeć sobie
Nic mi więcej nie powie
Niż wzruszone ramię
I dłonie
Przestępujące ciało z nogi na nogę
Możesz milczeć sobie
Możesz milczeć sobie
I tak wiemy oboje
Są takie chwile jak sztylety rozrywają duszę w kilka sekund...
o nie...
Obrazy w mojej głowie,
nigdy o nich Ci nie powiem!!!
To co, to co w potłuczonym szkle...
Źle!
Nie wiem ile jeszcze..
Kto traci oddech i jest bliżej...
Serce wiąże supły na tętnicach...
o tak...
I wtedy znowu czuję,
jakbym miał za ciasną skórę,
patrzę w górę i nie widzę nieba!!!
Czekam na dzień w którym to co mam rozwali się, nie w blasku gwiazd,
nie w blasku świec,
tylko śmiech!
Jakikolwiek gest-dobry czy zły
nie warty jest naprawdę nic, naprawdę nic, właśnie tu...
Ile to już dni jesteś jak kwiat,
który urósł mi, a z którego świat na mych oczach zrywa płatki...
Patrząc na Ciebie widzę różę,
z której ciągle ktoś obrywa płatki,
o nie...
To wtedy dziwię się,
dlaczego nadal chcę zobaczyć jeszcze jeden zachód słońca!!!
Czekam na dzień w którym to co mam rozwali się, nie w blasku gwiazd,
nie w blasku świec,
tylko śmiech!
Jakikolwiek gest-dobry czy zły
nie warty jest naprawdę nic, naprawdę nic, właśnie tu...
Ile to już dni jesteś jak kwiat,
który urósł mi, a z którego świat na mych oczach zrywa płatki...